Pierwsza randka

Spotkaliśmy się w miejscu, w którym przenoszę się do świata sztuki enigmatycznie związanej z człowiekiem. W miejscu gdzie moja bujna czupryna rozświetla się w trakcie falujących doznań metafor. Mowa oczywiście o teatrze.

Siedziałem przy kwadratowym nawet ciekawie zaprojektowanym stoliku w holu, który powoli zapełniał się widzami. Moje myśli błądziły gdzieś pomiędzy wizualizacją a uporządkowaniem scenariusza naszego pierwszego spojrzenia. Lekko zaniepokojony, co chwilę spoglądałem na czasomierz, który wskazywał już małe maluteńkie spóźnienie. Moje zwoje pod bujną czupryną mają określona wytrzymałość i napięcie, dlatego postanowiłem trochę zmanipulować sam siebie i przestawiłem wskazówki zegarka o 15 minut w tył. I od razu mi się lepiej zrobiło. Moja podświadomość nie wysyłała mi już żadnych alertów do głównego centrum dowodzenia, a ja tym samym mogłem oddać się chwili błogiego patrzenia na główne wejście do teatru. Minęło 145 sekund, po czym ukazała się postać prawie przypominająca moje wyobrażenie. Tak to ona. W jej oczach nie widać było nawet mikro skruchy, a nawet można by rzec, że przecież nic się nie stało. No tak …–przecież nie opowiem jej o świetnie przeprowadzonej manipulacji samego siebie, bo jeszcze zamiast do teatru powędruje do jakieś miłego zakładu odziany w biały koronkowy kaftan. W momencie, kiedy temperatura mojego ciała unormowała się, a my czekaliśmy z niecierpliwością (a przynajmniej ja) na spektakl, niezgrabnie zbliżyłem się do jej spojrzenia. Lekko uchylone a zarazem wilgotne usta zmierzały w kierunku nieznanej mi dotąd przyjemności. O dziwo nie napotkałem większych problemów, które zniweczyłyby mój spontanicznie szalony plan. I w końcu bomba wybuchła.giphy (11) Przez pierwsze sekundy walczyliśmy ze sobą, ale po chwili złapaliśmy odpowiedni rytm i wszystko było tak jak powinno być – czyli przyjemnie. To był początek czegoś szalonego, czegoś, czego nigdy nie doświadczyłem. A tak naprawdę nic jeszcze nie zrobiliśmy.  W memencie, kiedy podążaliśmy do wyznaczonych miejsc, które znajdowały się w ostatnim rzędzie sali teatralnej pod moją bujną czupryną rodziły się scenariusze, których sam Smażowski nie powstydziłby się <śmiech>. Dodatkowym czynnikiem, który kreował moje niegrzeczne myśli był ubiór a mianowicie winowajczynią była zwiewnie falująca sukienka, która delikatnie podkreślała kształt pupki. Pierwszy akt wyglądał obiecująco.  Śmiała narracja genialnego spektaklu wprowadziła mnie w świat, w którym czuję wielowymiarowe przenikanie mojej osobowości. Im bardziej zagłębiałem się w otchłani tej przestrzeni tym bardziej śmiało moja ręką wędrowała po jej kolanie. Z minuty na minutę moja dłoń przesuwała się coraz wyżej i wyżej. Aktorzy na scenie robili wszystko, aby nam pomóc zagłuszając walące jak dzwon serce, które sprawiało wrażenie opętanego.  Jej żarliwo płytki oddech utwierdzał mnie w przekonaniu, że mój kierunek działania jest słuszny. Doszedłem do jej centrum dowodzenia. Było już wilgotno. Unoszący się zapach podniecenia wypełnił moją część świadomości kierując moje opuszki palców pod jej majteczki. Zmysłowo, delikatnie i co najważniejsze powoli w rytm jej oddechu zacząłem ją dotykać. Nie spodziewałem się takiej reakcji. Nieustannie zagryzane wargi, napięte mięśnie całego ciała przeplecione wyciszonym jękiem dawały mi ogromną dawkę zadowolenia z jej uniesienia. Synchronizacja była niemal idealna. Z końcem potoku namiętności zakończył się spektakl.

To była randka, w której władzę pełniło pożądanie w koalicji z namiętnością. I mam nadzieję, że ta kolacja przetrwa nie tylko jedną kadencję.

One thought on “Pierwsza randka

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s