Polityczna miara

giphy (2)

Jestem osobą, która nie pamięta czasów, w których jednostka była pozbawiona swobodnego wyrażania swoich poglądów, opinii czy też swojej twórczości. Mogę jedynie sobie wyobrazić zaszczutą wolność gnębioną przez ówczesny aparat władzy, który pozbawił społeczność naturalnej ewolucji świadomości. Cenzura, która była ramieniem władz komunistycznych do kontroli społeczeństwa i informacji, przetrwała nie tylko PRL ale i PZPR, którą rozwiązano w styczniu 1990 roku. Na szczęście moja świadomość kształtowała się już wraz z nowym rozdziałem naszego kraju, który wkroczył na nową drogę wolności i swobody zarówno intelektualnej jak i artystycznej.

Twórczość artystyczna od najdawniejszych czasów stanowi ważną dziedzinę ludzkiej aktywności, ściśle związaną z innymi płaszczyznami życia społecznego, takimi jak religia czy polityka. Jej rozwojowi i przemianom towarzyszy nieustający spór o jej granice, toczony zarówno na gruncie filozofii, estetyki, religii, etyki, jak i prawa. Mimo istotnego miejsca, jakie sztuka pełniła i pełni w życiu człowieka, sama gwarancja wolności twórczości artystycznej należy do najmłodszych i najmniej zbadanych elementów z katalogu wolności i praw przysługujących jednostce.

12399030_180679278950436_271060766_nDzisiaj coś się zmieniło. Nie potrafię, nie umiem a może nawet boję się zrozumieć obecną sytuację, jaką nam serwuje rzeczywistość.  Próba cenzury prewencyjnej w Teatrze Polskim we Wrocławiu a następnie recenzja wszystkich spektakli wystawianych w Narodowym Starym Teatrze w Krakowie budzi mój lęk. Lęk przed Państwem, które zaczyna ingerować w artystyczny wydźwięk twórczości mierząc polityczną miarą wartości, które są nie mierzalne. Niestety pod tym płaszczykiem może kryć się coś bardziej mrocznego, o czym już większość z nas nie pamięta albo nie chce pamiętać.

Należy zwrócić uwagę, iż XX wiek całkowicie zwolnił artystów z jakichkolwiek obowiązków. Od tego momentu ich rola polegała na manifestowaniu niezadowolenia z norm społecznych, na podważaniu hierarchii, ośmieszaniu przesądów, potrząsaniu zadufaniem religijnym oraz grzebaniu w lękach i przemilczeniach. Sposób wyrażania tej krytyki – intensywność treści przy oszczędności formy – jest miarą artystycznej wartości. Ci artyści, którzy w odpowiednim czasie dostrzegają to, co już ledwie dyszy pod ciężarem przemilczeń, otrzymują prawo do poruszenia jednego atomu w konstrukcji wspierającej sens. Artyści przeistaczają swoje rozdrażnienie egzystencjalne i bezkompromisowość społeczną w dzieło sztuki. Dzięki temu inni są w stanie wykorzystać energię jego wolności.

W związku z tym nie powinno, więc dziwić, że relacja prawa do sztuki jest zagadnieniem wieloaspektowym, a stworzenie zamkniętego katalogu norm prawnych, które stanowią granicę wolności twórczości artystycznej, nie jest możliwe ze względu na potencjalną nieskończoną liczbę możliwych do pomyślenia kolizji normatywnych. Miejmy nadzieję, że polityczne macki nie będą aż tak wulgarne w swojej bezmyślności i pozostawią świat sztuki w nienaruszonym kształcie.

6 thoughts on “Polityczna miara

  1. Prawdziwa sztuka powinna zawsze żyć własnym życiem o ile sama w sobie nie będzie upolityczniona od kulis. Prawdziwe jest to co piszesz,sama jednak obawiam się zbyt wielkiego zachłysniecia się tym co przynosi zachód bez zastanowienia i własnej oryginalności. Pozdrawiam i dziękuję za odwiedziny ☺

    Like

  2. ★ ✰ۣۜঔ˜❤️˜ঔ✰ۣۜ★
    WITAM W OSTATNIM
        DNIU STAREGO ROKU

    Dziś nam zagra orkiestra
    piękne tony już słychać,
    wielkie bale w Sylwestra
    w tańcu trudno oddychać.

    Z Cabernetem kolacja
    podchmieleni są wszyscy.
    Nadzwyczajna kreacja,
    włos brokatem lśni, błyszczy.

    Grzmią już trąbki, perkusje i dudki,
    ściany, okna się trzęsą.
    Człowiek mrowiem przeszedł calutki,
    oczy zasłaniają się rzęsą.

    – Wszyscy tańczą! Prosimy do tańca,
    wodzirej zaprasza z uśmiechem.
    – Zaczynamy od walca!
    Melodie odezwały się echem.

    A gdy północ nadeszła
    szampańskie korki strzelają.
    Dziwna błogość przez ducha przeszła.
    Ludzie ludziom życzenia składają.

    Szczęśliwego Nowego Roku 2016!

    ★ ✰ۣۜঔ˜❤️˜ঔ✰ۣۜ★DZIŚ CHCĘ TOBIE ŻYCZYĆ ★ ✰ۣۜঔ˜❤️˜ঔ✰ۣۜ★

    Szampańskiej zabawy, szalonych chwil, udanego Sylwestra i Szczęśliwego Nowego Roku…

    Like

  3. Sztuka zawsze jest wolna. Jak ktoś może zabronić wymyślenia wiersza, czy namalowania obrazu i zawarcia dowolnej treści?!? Natomiast jakieś rozpowszechnianie dzieł sztuki, gdy to rozpowszechnianie finansują urzędnicy, to przy całej ich delikatności, zawsze będzie naciskiem na sztukę, bo nie da się inaczej.

    Like

  4. Cześć! 🙂

    Poruszasz ważną dla mojej osoby kwestię, bo to, co mnie tu przygnało, to zerknięcie na odważnego, który postanowił obserwować blog z pokręconą moją twórczością. 😉

    Ja uważam, że człowiek w państwie szanującym jego wolność ma prawo przede wszystkim do wolności myśli. We własnej głowie nikt mu nie powinien rządzić, bo tam dzieje się to, co najważniejsze dla jednostki – samo kształtowanie się jej jako człowieka. A to myśl jest nasieniem sztuki, zaś sztuka rodzi kolejne myśli… W ten sposób niefizyczne “geny” formują się i pozostają przy życiu.

    Jednak kwestie praw i norm powinny pojawiać się w płaszczyźnie wspólnej, społecznej. Dlatego sex w miejscu publicznym jest karany, a we własnym domu można orgie urządzać, byle wszyscy uczestnicy przystali na nią dobrowolnie i nikt nie ma prawa zabraniać gospodarzowi takiego “przyjęcia” w czterech ścianach. (I słusznie! Bo przecież my-dorośli jesteśmy świadomi, inteligentni i wolni.)

    Jeśli chodzi o państwowe teatry, to sprawa się komplikuje. Z jednej strony mamy miejsce publiczne (bo różni ludzie spotykają się w pewnej wspólnej przestrzeni), a z drugiej – własność narodu. I tu powstaje pytanie: Kto ma rządzić? Purytańska mniejszość (naprawdę restrykcyjnych ludzi jest bardzo mało), pseudo-purytańska grupa hipokrytów (wychowana w zakłamaniu względem siebie, prezentująca restrykcyjną moralność do kamer, a w prywatnej rzeczywistości pragnąca lub popełniająca często skrajnie nieobyczajne według nich czyny), neutralni (którym wszystko jedno), naturaliści (nie traktujący potrzeb seksualnych jak demona, nie czyniący z cielesności człowieka tabu) czy mniejszość egoistyczno-hedonistyczna? – Oto jest pytanie. 😉

    Osobiście sądzę, że jednymi powodami do nie wystawienia sztuki na deskach teatru państwowego jest treść niezgodna z prawem (czyli jednoznaczna mowa nienawiści) oraz bardzo niska merytorycznie treść. Spektakle dla dorosłych są właśnie dla nich, a nie dla nieukształtowanych emocjonalnie dzieci – i taka tam jest widownia, więc nie ma co się burzyć o przedstawianie spraw dorosłych jak są. Symbolizm to jeden z nurtów, nie całość.

    W Polsce młody człowiek ma prawo do podejmowania ryzyka poznawania świata i wyrabiania sobie opinii po osiągnięciu dorosłości prawnej w wieku 18 lat, a jakakolwiek ingerencja ograniczająca jego wybory w kwestiach kulturalnych to ingerencja nie w sztukę, ale w jego wolność osobistą. Z całym szacunkiem do rodziców: Trzymanie dorosłych dzieci na siłę w emocjonalnym przymusie podporządkowania się to nic innego jak gwałt na ich woli, a zagradzanie drogi do poznania tabu – okaleczanie. Nic też tak szybko nie sprowadza na złą drogę ku patologiom, jak wyznaczenie owoców zakazanych i pokazanie własnej hipokryzji (choćby w sprawach błahych, a przecież nikt nie jest idealny).

    Kto zechce, ten znajdzie sposób, by dopiąć swego celu (nawet wbrew ograniczeniom).
    Wyrzucone zostaną z państwowych teatrów sztuki ambitne a kontrowersyjne? Prywatne tylko na tym skorzystają. Młodzi ludzie tym chętniej pójdą zobaczyć, przeciw czemu protestują tak aktywnie starsze warstwy społeczeństwa. Po czym widząc przesadę, krzykactwo, zaślepienie, głupotę, kwitnącą dewocję i galopujący despotyzm, będą tracić zaufanie oraz szacunek dla nich, ostatecznie odwracając się od ich przekonań plecami. Żadne protesty, nakazy, zakazy nie zdziałają nic, jeśli nie będzie przykładu rodziców, dzielenia czasu i wielu otwartych na młodego rozmów. A świat i tak będzie się zmieniał, kształtował na nowo każdego kolejnego dnia, niezależnie od czyichkolwiek jednostkowych postanowień.

    Z cenzurą czy bez młodzi pozostaną wolni w swoich głowach tak długo, jak będą autonomicznie i otwarcie patrzeć na każdą myśl. 🙂 I to jest najbardziej pozytywna część rzeczywistości, że można tak młodość zachować nawet do późnej dziewięćdziesiątki (lub nawet dłużej).

    Pozdrawiam!

    Liked by 1 person

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s