Teatr nie gryzie

Krol_Macius_2

Mam takie powiedzenie, że nie ma na świecie ludzi, którzy nie lubią czytać książek – są tylko tacy, którzy trafili na nie te co trzeba i się zniechęcili. Szkoła skutecznie uczy, że czytanie to rzecz raczej nudna i stanowiąca przykry obowiązek.

Trochę podobnie jest z teatrem. Styczność wielu ludzi z tą formą kultury skończyła się na przedstawieniach ze szkoły, z których zapamiętali jedno: to coś nudnego, będącego elementem nielubianej przecież edukacji i szkolnym obowiązkiem. Mamy to do siebie, że lubimy kiedy opowiada się nam wciąż te same historie. Wszyscy wiemy, że „Król Lew” to wariacja na temat „Hamleta” a „Avatar” to w zasadzie to samo co „Pocahontas”, tylko z kosmitami zamiast Indian.

W świecie teatru idea reinterpretacji sięga jednak zdecydowanie dalej niż w kinie. Tutaj każda rola może być modyfikowana przez kolejnych aktorów,  Efekt jest więc taki, że interpretacja teatru jest w pewien sposób płynna, a jeśli po spektaklu porozmawiacie z innymi widzami, może okazać się, że odebrali go zupełnie inaczej niż Wy. To ciekawe i inspirujące do dyskusji.

12Tym razem postanowiliśmy z Kicią wybrać się na dwa spektakle, które „serwował” Teatr Powszechny Zygmunta Hubnera w Warszawie. Wchodząc na salę teatralną spotkało nas ogromne zaskoczenie. Konsternacja, zdziwienie i niepewność towarzyszyły wszystkim, którzy wchodzili na salę za sprawą niecodziennej aranżacji i miejsc siedzących a raczej „wiszących”. Spektakl “Iwona, księżniczka z Burbona” to dziwna love story między bardzo bogatym chłopcem, a bardzo biedną dziewczyną, którą ten pierwszy przyprowadza do domu. Nie wiadomo, czy bardziej dla okrutnego żartu, czy coś do niej czując. Złoty chłopiec, gdy zejdzie z wyobrażonego rumaka, napotka to, co zdaniem twórców sięga poza horyzont wyobraźni nastolatków z dobrych rodzin i ich rodziców – ubóstwo, homoseksualizm, molestowanie seksualne, pokazane w sposób tyleż subtelny, co niepozostawiający najmniejszych wątpliwości. O tych problemach opowiadają kolejne dzieci. Pojawiają się bardziej jako widma niż pełnoprawne postacie ze swoimi historiami. W tych rolach Frankiewicz obsadziła nastoletnich naturszczyków, którzy świetnie sobie poradzili, bez kompleksów partnerując aktorom. Wszystko jest tu okrutne i okrutnie przerysowane. “Iwona, księżniczka z Burbona” to wycieczka do krainy szkolnej brutalności, upokorzeń wprost z klasy trafiających na YouTube, świata estetycznej pogardy i internetowej beki.  Teksty pełne prześmiewczych monologów, inwersji i powtórzeń zasługują na godne polecenie.

Do drugiego spektaklu mieliśmy jakieś 15 minut ale na szczęście udało nam się szybko teleportować do drugiej sali i zasiąść wśród dziecięcej widowni. Spektakl “Król Maciuś I”  został Krol_Macius_1zrealizowany w technice teatru cieni, w planie lalkowym. Świat przedstawiony w spektaklu jest przefiltrowany przez perspektywę bohatera – jego uczucia, zagubienie, potrzebę działania i niepowodzenia. Zjawisko to znajduje swoje odzwierciedlenie w tym, jak artyści operują kolorem, formą lalek, scenografią oraz animacją światła. Sceny, w których mały król jest otoczony przez nieżyczliwych mu ministrów, w których zmaga się z biurokracją i legislacją, zostały utrzymane w czerni i bieli; natomiast sceny, w których Król Maciuś snuje marzenia, znajduje rozwiązania i wprowadza reformy – stopniowo nabierają kolorów, stają się bardziej miękkie i radosne.

Odpowiedzialność – nie tylko za siebie, mierzenie się ze światem, umiejętność zniesienia porażki, to dziś niemodne tematy. “Król Maciuś I” jest pretekstem, by opowiedzieć o skomplikowanym świecie wielu znaczeń, kontekstów i płaszczyzn. To świat tak niejednorodny, że nawet dorosłym trudno jest się tu odnaleźć. Dlatego podejmują złe decyzje i ponoszą tego konsekwencje. Historia Maciusia dotyka dwóch ważnych tematów – dorosłości i kondycji współczesnej trudnej rzeczywistości. Dojrzewanie, siłowanie się ze swymi słabościami, pogoń za marzeniami i smak porażki, to wszystko czeka na tych, którzy powoli wkraczają w dorosłość. Sprawdzamy, co będzie, jeśli w tym świecie, w którym obowiązuje terror uśmiechu i przymus sukcesu, wszystko NIE będzie dobrze? Co będzie, jeśli popełnimy błąd? A co, jeśli przegramy?

Teatr osobom „nieteatralnym” często kojarzy się głównie z poważnymi sztukami, w trakcie których aktor wygłasza jakieś wzniosłe kwestie, a publiczność w skupieniu spija każde słowo z jego ust, chociaż połowa nie wie o co chodzi.  Wyżej wymienione spektakle są namacalnym zaprzeczeniem stereotypowego wizerunku teatralnych sztuk na które gorąco zapraszam.

One thought on “Teatr nie gryzie

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s