Świadomość

7c726dfee876a69e9c759cc223c6e420

Przez 30 lat byłem prawiczkiem. Błądziłem gdzieś w otchłaniach nieznanego mi obszaru myśląc, że znam go bardzo dobrze. Każde zbliżenie ekscytowało mnie coraz bardziej łechcąc mój apetyt na więcej i więcej.  Świadomość, którą byłem wypełniony utwierdzała mnie w przekonaniu, że jestem nieśmiertelny i wszechmogący. Te wszystkie bzdury wmawiałem sobie po każdym zbliżeniu, po każdym skonsumowanym związku, po każdej mniej lub bardziej przypadkowej znajomości. Nie do końca było tak jak powinno być. Za każdym razem brakowało mi siebie w tych zbliżeniach. Myślami byłem gdzieś daleko, gdzieś w innym miejscu, gdzieś gdzie na pewno nie powinienem być w tym momencie.

Zacząłem sobie zadawać pytanie, czy to jest normlane, żeby podczas seksu myśleć o kimś innym. Czy to nie jest okłamywanie siebie a przede wszystkim drugiej osoby? Oczywiście skończyło się tylko na myśleniu – bo po co rozwiązywać problem jak można o nim zapomnieć. Amnezja trwała kilka lat. Każda relacja była taka sama. Zabiegana, zaganiana, zaszczuta i spolaryzowana a karki w kalendarzu spadały coraz szybciej i częściej. Z czasem zdałem sobie sprawę, że jestem żałosny a nawet mógłbym rzec komiczny. Moja nieudolność osiągnęła poziom wewnętrznego śmiechu, który coraz częściej doskwierał mi w życiu codziennym. Nie miałem ochoty na sex, który i tak od zawsze był tylko bezdusznym ocieraniem się o partnerkę.  Bez wyrazu, przezroczysty wpadałem gdzieś w środek całego bagna, z którego nie mogłem się wygrzebać.

Przy kolejnej relacji wmawiałem sobie, że wszystko będzie ok do czasu, kiedy nie znajdziemy się w łóżku. Przez wszystkie zwoje, które mieszczą się pod moją czupryna płynęła spokojnym nurtem informacja, że i tym razem będzie tak samo. No i prawie miałem rację. Sex wyglądał standardowo bez żadnych rewelacji, ale coś jednak się zmieniło. Byłem skoncentrowany, myślałem o swojej partnerce i co więcej nie chciałem kończyć jak najszybciej, wręcz przeciwnie. Po całej sytuacji analityczna czupryna zaczęła przetwarzać informacje, jakie uzyskałem podczas tego zbliżenia. Wynik rozważań klasyfikował się w kategorii  zero jedynkowych – chcę jeszcze. Po kilku spotkaniach doszedłem do wniosku, że pierwszy raz w życiu nie ocieram się o drugie ciało, a przy tym jednocześnie pocąc się w myślach.

Przełom nastąpił, kiedy odważyłem się podczas gry wstępnej wyszeptać do niej „chcesz się kochać czy pieprzyć?” Ku mojemu zdziwieniu otrzymałem szybką i konkretną odpowiedź – „pieprzyć” No i się zaczęło…

Autor tekstu:Damien Marcheli

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s